Sylwester Rudnik |
|||
Tajemnice Narolskiej Rezydencji |
|||
|
|
Gdy dochodziła piąta rano pod majątek podjechała kolumna pojazdów. Kilkudziesięciu fun-kcjonariuszy KBW( Korpusu Bezpieczeństwa Wojskowego), dowodzonych przez NKWD-zistę Philipienko, otoczyło pałac. Gdy padły pierwsze strzały młodzi AK-owcy zorientowali się, że są w potrzasku. Przebywający z nimi ogrodnik, znający tajemny pałacowy schowek, postanowił wszystkich ukryć. Wejście do małej piwnicy prowadziło przez kominek i komin w salonie. Gdy do pałacu wtargnęło wojsko, wszyscy oprócz jednej dziewczyny ( bojącej się zejścia w głąb komina), pozostawali w ukryciu. Z uwagi na ciemności, nacierający żołnierze poczekali do rana, po czym z pomocą aresztowanej podeszli do schowka i wywoływali wszystkich po imieniu. Wychodzących kopano i szykanowano. Dowódcy plutonu wybito pistoletem zęby. Pałac przeszukano, odnajdując w nim przechowywaną broń. Na rozkaz Philipienki cały budynek wraz z pawilonami bocznymi podpalono. Tak dobiegła końca tragiczna historia wspaniałej, okazałej, XVIII-wiecznej siedziby ziemiańskiej na wschodnich rubieżach kraju, pałacu w Narolu. |
![]() |
![]() |
||||
,,Przewyborna architektura" |
|||||
|
|
Szczególną rolę zaczęła odgrywać powołana przez hrabiego, szkoła dramatyczno-muzyzna, wspierająca stypendiami, uzdolnioną artystycznie młodzież. W jednym z pałacowych pawilonów umieszczono teatr. Wnętrze sali ozdobiono freskami przedstawiającymi portrety XVIII-wiecznych dramatopisarzy. Wyznaczającą główną oś kompozycji aleję lipową zakończono trójdzielną bramą wjazdową, przez którą karety i powozy wjeżdżały na obszerny dziedziniec paradny. Ponad środkowym prześwitem bramy, od strony alei, w kolorowym polu, umieszczono herb rodziny Łosiów - Dąbrowa, a pod nim łacińską inskrypcję ,,Deum colle, hominibus succurre, veritatem sustineto, legibus pareta.". |
|
|
Całe założenie ogrodowe podzielono na 3 kondygnacje, z alejami lipowymi, grabami, drzewami iglastymi i bukszpanem. W głębi usytuowano place zabaw i gier oraz ptasznik z egzotycznymi ptakami. Biegnącą równolegle do elewacji pałacu aleję kasztanowców, zdobił ciąg kamiennych posągów, przedstawiających greckie i rzymskie bóstwa oraz obeliski i kolumny z inskrypcjami |
Narolska kolekcja |
|
|
Ku upadkowi |
|
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Pro Academia Narolense |
|
|
Prof. Władysław Kłosiewicz, bo o nim mowa, jeden z najwybitniejszych klawesynistów Europy, założył równocześnie Fundację Pro Academia Narolense, która kontynuuje myśli i przesłanie narolskiej szkoły artystycznej hr. Łosia. W ciągu kilku lat działalności organizacja ta stała się prężnym ośrodkiem integrującym i wspierającym cały region. Dzięki niej odbywają się tu cyklicznie: warsztaty muzyczne, teatralne, plenery malarskie oraz Jarmarki Galicyjskie. |
,,Pan Pana z toni salwował..." |
Wszystkim miłośnikom i pasjonatom rezydencji polecam założenie pałacowo-parkowe w Narolu. Oprócz samego pałacu warto odbyć mały spacer po miasteczku. Narolski kościół posiada ciekawy, dwustronny ołtarz, fundowany przez hr. Korytowską, pochodzący z kościoła więziennego Marii Magdaleny we Lwowie. Pierwotnie oddzielał on więźniów od pozostałych wiernych. W murze otaczającym świątynię znajduje się interesująca tablica z 1778 roku, upamiętniająca kredensowego, który zginął w pałacu z rąk złodzieja kradnącego hrabiowskie srebra. |
![]() |
|||||||||
![]() |
|||||||||
![]() |
|||||||||
![]() |
|||||||||
![]() |
|||||||||
Barwną opowieść kryje również pomnik św. Jana Nepomucena, wystawiony przez hr. Łosia, nieopodal rzeki Tanew. Otóż pewnego dnia, wracający z chrzcin hrabia, napotkał na swej drodze uszkodzony przez wezbraną wodę most. Powożący karetą Kozak zauważył, że nie przejedzie: ,,bo wody jest na chłopa" . Podchmielony hrabia odparł, iż ,,woda na chłopa - panu po kolana" i rozkazał jechać. Sługa bez dyskusji ruszył. Niestety, rwący nurt rzeki porwał powóz i zatopił go wraz z czterema końmi. Po ciężkich zmaganiach biedny Kozak, trzymając hrabiego za kępkę włosów, wyciągnął go na brzeg. Obaj niedoszli topielcy, przemoczeni i zziębnięci, dalszą drogę pokonali pieszo. Gdy dotarli do pałacu, hrabia odzyskał siły i kazał woźnicę wybatożyć. Miała to być kara za to, że ten chamską ręką wyciągnął swojego pana z wody. Zaś za to, że uratował też jego życie darował mu wolność, 30 krów i folwark na Ukrainie. W podzięce hrabia wystawił również w miejscu przeprawy pomnik z napisem: ,, Pan Pana z toni salwował, Pan Panu pomnik fundował." |
Na koniec warto wspomnieć o nazwie kompleksu leśnego, rozciągającego się tuż za Narolem. Otóż za czasów hr. Łosia, w pałacu okoliczni właściciele ziemscy grywali hazardowo w karty. Tracili i wygrywali fortuny. Niejaki hr. Mochnacki, największy przegrany, po stracie wszystkich pieniędzy, kosztowności i czterech folwarków, chcąc się odegrać postawił na szalę ...swoją żonę! Niestety i ją przegrał. Załamany kompletnie, popełnił w owym lesie samobójstwo. Do dziś nosi on nazwę Mochnata Dolina. |